Mamy pisać pod dyktando? Ok, nie ma sprawy. :)

Witajcie!
Wyzwanie miałem podjąć wczoraj, ale dzień miałem i dość nieprzyjemny dla mnie szczerze mówiąc, i ciężki… No i po prostu nie miałem siły na pisanie czegokolwiek konstruktywnego.
Tak więc, naprawiam dzisiaj i podejmuję Małgosi wyzwanie.
Myślałem, że będę pierwszy, jak widać, Maja mnie wyprzedziła.
No to lecimy.

Pierwszy tydzień szkoły po raz ostatni

Witajcie!
Podczas, gdy chyba już wszyscy zdążyli już napisać coś o początku roku szkolnego, ja postanowiłem z wpisem się wstrzymać do końca pierwszego tygodnia.
Dlaczego?
Ponieważ pierwszy dzień to zawsze chaos, nie wiadomo co, gdzie, jak, kiedy i dlaczego.

Mam dość powagi

No cóż, może dość dziwny tytuł, ale tak, dokładnie tak.
Po prostu mam dość powagi.
Może po kolei.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Refleksje

Co sprawia, że jestem szczęśliwy

Witajcie!
Podejmuję małe blogowe wyzwanie rzucone przez Małgosię i postaram się odpowiedzieć na tytułowe pytanie.
Tak więc tym, którzy podejmą się przeczytania tego wpisu, życzę dobrej nocy i kolorowych snów, gdy obudzą się nad klawiaturą i skonstatują, że ten wpis nadal trwa, i trwa, a nad Polską wschodzi już Słońce. 🙂
No więc, co takiego sprawia, że jestem szczęśliwy?

Herbaciane przypadki

Witajcie!
Zrobienie herbaty, wydawałoby się, jest czynnością tak prostą i powtarzalną, że nic a nic nie może pójść źle.
No dobra, można się oparzyć wrzątkiem, ale poza tym naprawdę chyba cokolwiek trudno popsuć.
I sądzę, że każda osoba wie, jak herbatę zrobić. No cóż, ja też sądziłem, że wiem, bo robiłem ją pewnie z tysiąc razy.
Niestety, ostatnio zaczynam w to wątpić. 😀

O dniu dzisiejszym

Witajcie!
Chciałbym ten wpis nazwać jakoś, nie wiem, ambitniej, ale po prostu nie mam innego pomysłu na nazwę.
Dzisiejszy dzień był chyba następnym z serii: poznawanie środowiska niewidomków.
Jakoś ten rok jest szczególny o tyle, że mam okazję zobaczyć osoby niewidome, które albo widziałem bardzo dawno temu, albo nigdy.
W tym wypadku chodzi o podpunkt B.

Człowiek z kubkiem kawy, zrozumcie, informatyk, nie jednostka bez życia

Jakiś czas temu byłem świadkiem takiej sytuacji. Byliśmy w parku w Gdyni i na ławce przy stoliku siedział sobie jakiś człowiek, chłopak, na oko jakieś 25 lat, może mniej. Siedział przed komputerem i pracował.
Usłyszałem dokoła kilka opinii przedstawianych przez ludzi, że ta dzisiejsza młodzież to nawet na dworze musi grać w te swoje gierki, że już nawet dworem się nie cieszą, że pewnie dziewczyna wyrzuciła go do parku.
A jak się okazało, człowiek ten był programistą, świeżo po studiach, który wyszedł na dwór, by popracować nad projektem korzystając z ładnej pogody.
Dzisiaj chciałbym rozważyć właśnie to zjawisko, pewnej stereotypizacji człowieka siedzącego przed komputerem z graczem spędzającym każdą minutę przed grami.

Będzie odpalanie

Witajcie!
Pozdrawiam was z pokoju, w którym na biurku stoją, wymieniam od lewej:
Mikrofon, przetworniki analogowe, magistrala UART dla USB, kubarytmy, laptop, układ sterowania rakietą, zasilanie z rakiety, taśma klejąca i spadochron. 🙂
Czyli normalne narzędzia pracy zwykłego człowieka. 🙂
Skąd taki dziwny wystrój?

EltenLink